Na kolana i pod stół
Szybko przemilczano wyjątkowo ostrą konwersację pomiędzy Kasią W a Agnieszką z poprzedniej edycji Bar i BB.
Agnieszka w pierwszej połowie delikatnie sugerowała że Kasia Wiśniewska miała stosunek oralny z producentem widowiska.
W drugiej połowie – rzadziej pokazywanej lub wcale w powtórkowych programach, Agnieszka wtrąciła się do rozmowy i jasno określiła że Kasia pod stołem starała się wbić na imprezę. To chyba najbardziej niecenzuralna wypowiedź w polskim Big Brotherze


Ja pinkole ostre
fajna ta gruba
ale jazda
niezłe
głupi ten program
fajowe ale czemu ona tak sobie krzyczy kiedy chce
To była żenująca scena i chyba jej przebieg wyrwał się spod kontroli realizatorów. Obie panie nie przypadły sobie do gustu. Mężczyźni będący w sporze albo wymieniają szybkie ciosy, albo idą na piwo w celu uzgodnienia kompromisu, albo rozchodzą się bez walki. Panie natomiast często z błahego powodu wysuwają pazury i łapią się za włosy. Agnieszka już w trakcie edycji BB3 w którym uczestniczyła, dała się poznać jako niezbyt sympatyczna awanturnica. Kasia też nie pokazała najpiękniejszych stron swojej natury. Mówiąc że Agnieszka nie lubi ludzi bo nie lubi samej siebie, musiała trafić w czuły punkt czyli w dziesiątkę, jak kto woli. No i posypało się…
Są czasopisma, stacje telewizyjne i radiowe, które lokują się na różnych poziomach, od brukowych do tak elitarnych że mało kto nimi się interesuje. Audycje lub artykuły w tych mediach też są na różnych pułapach. BB4 w TV4 ulokował się w tym rankingu dramatycznie blisko gruntu. Szkoda, bo sama idea Wielkiego Brata była dość interesująca dla telewidowni, kiedy to wszystko się zaczęło. Jeżeli teraz do mikrofonów dopuszczani są ponownie uczestnicy wyrzuceni karnie z programu i tacy którzy już obnażyli swoje podłe oblicze, to na skutki nie trzeba długo czekać. Okazuje się że łamane są kolejne bariery dla zwiększenia oglądalności. Za wszystkim stoi pieniądz. Ważniejsze od dobrych obyczajów, od propagowania wartości wynikających z kultury społeczeństwa, czy choćby od elementarnego dobrego smaku są wpływy z reklam, i SMSów. Tak rozwija się i rozmnaża trudna już do wytrzymania cuchnąca bagienna papka. Tu pojawia mi się w rozumie refleksja i podstępna wątpliwość. W kapitalizmie istnieje zjawisko samoregulacji zależności popytu i podaży. Podstawowa zasada mówi że jeżeli jest nabywca, to towar dla niego się znajdzie. Stąd wynika prosta diagnoza : widocznie to my-telewidzowie tak nisko już upadliśmy. To my, zasilając kasy naszych oprawców-organizatorów i realizatorów przedsięwzięć typu BB dajemy im czytelny sygnał że idą w dobrym kierunku. To my tak naprawdę niemo przyzwalamy na to że z ekranu straszą nas monstra pretendujące do miana niewiasty. Kupujemy telewizory o formacie ściany w salonie, chociaż i na małym ekranie widać nadwagę a z głośników starego odbiornika też wyraźnie słyszymy słowny rynsztok. Widocznie to jest dla nas właściwa strawa i nie powinniśmy się święcie oburzać na gadające głupoty, głowy z drugiej strony szkła. Telewizor ma na szczęście wyłącznik. Tylko kto się pierwszy odważy z niego skorzystać? Ja póki co,ostrożnie, wybrałem pozycję środkową. Telewizor jeszcze się grzeje ale komórka dostała już areszt domowy i leży zamknięta w sejfie. W czasie reklam podpasek i jogurtów wyciszam głośniki i parzę sobie melisę. Byle do wiosny
telewidz hmm to dosyć wnikliwe i obszerne refleksje gratuluje lekkiego pióra
kazda z nich odgrywa rolę, jaką jej przydzielono juz na początku. Nad tym wszystki siedzi sztab specjalistow. W takich programach nie ma wpadek. Wszystko jest nastawione na ogladalnosc i smsy od widzow. Na szczescie z moich znajomych nikt tego nie ogląda…
Rafal uważam że to nie była wpadka
mocne